Posty

Wyświetlam posty z etykietą poezja

„Dziękuję”

Obraz
Mam nadzieję, że publikując w tym blogu kilka bardzo różnych, przypadkowo wybranych, choć bliskich mi wierszy, zrobiłem Państwu przyjemność, a przede wszystkim dałem się bliżej poznać, powiedziałem coś o sobie; o sobie z tamtego okresu życia, którego dotyczy wydany właśnie zbiorek wierszy pod tytułem Dzień pocałunków. Mam nadzieję, że dzięki temu przynajmniej niektórzy z Państwa zainteresują się tym moim tomikiem i jego zawartością, zaciekawieni — jakie to jeszcze inne wiersze się w nim kryją, ale już świadomie, przy zakupie kierując się informacjami o mnie z tego, oraz innych moich blogów. Mam nadzieję, że ten tomik a przez to i ja — będę mógł gościć u Was na podręcznej półce domowej biblioteczki  jako gość, może nie tyle  "mile widziany", ile "mile czytany"; może kiedyś — jako wspomnienie, jako znajomy z Internetu lub czasem nawet ktoś kiedyś znany osobiście. Paweł Antoni Baranowski, dnia 17 grudnia 2024 roku. ...

Dobra książka

Obraz
Dobra książka uspokaja umysł, ocala dobro w duszy, w sercu i – niczym parawan – odgradza od wszelkiego zła.

Paweł Antoni Baranowski; „Szukam...”

Obraz
(Jeszcze jeden wiersz, spośród tych które nie znalazły się w zbiorze    wierszy wybranych, wydanych w tomiku Dzień pocałunków.) Szukam... Szukam cię, najmilsza, w ciszy leśnych polan rozświetlonych, gdzie spokojem pustka cieszy, migotliwych świateł tańcem w kępach kwiatów łąk tęczowych. … Gdy się wsłucham w swoje serce, wtedy Pana flet złocisty pieśń wygrywa niezrównaną o miłości, o tęsknocie mej nadziei myśli czystych.   Szukam ciebie, miła, w dali, w pól bezkresnych cichym smutku, gdzie wiatr o rozstaniach szepcze, wszystko czasu ogień pali, w bezustannym przemijaniu. … A gdy wpatrzę się w horyzont, w szarą mgłę na świata skraju, twoje oczy szaro-złote, rozświetlone słońca łuną patrzą tęsknie w moją stronę.   Szukam cię – w otchłani nocy, gdzie się czają groźne cienie, i w ciemności płaczą skrycie, że – w pożarze namiętności zmarnowały swoje życie. … A nad nimi – nieba przestwór; Miliard świat...

Paweł Antoni Baranowski; „Czy warto było...?”

Obraz
Cappuccino dla autora Kilka słów refleksji na temat wiersza z tomiku „Dzień pocałunków” (s. 30). Kanwą tego wiersza jest pozornie banalne spostrzeżenie z życia codziennego, dotyczące uprawy kwiatów ozdobnych, na przykładzie lilii. Pewnie jest wiele pesymizmu, może nawet pewnej zgorzkniałości wynikłej z doświadczenia życiowego – w myśli, że skoro zwiędnięcie, uschnięcie i zgnicie lilii jest już wpisane w ich – a więc i naszą – historię i to jeszcze, nawet zanim się je posadzi, to – może nie warto tego robić. Może nie warto – dla jednej, zbyt krótkiej chwili zachwytu, bo po niej trzeba będzie – właśnie z powodu takiej naszej snobistycznej zachcianki – wziąć udział także i w dalszym spektaklu; ich usychania, „umierania”, utylizacji, bo to jest po prostu nierozdzielne. Nie można sobie wybrać tylko dobra i piękna; wziąć „tylko rodzynki” z tego ciasta… Można to pytanie, ten dylemat, roztoczyć na wszystko, absolutnie wszystko; lilie to tylko poetycki przykład. Pr...

Paweł Antoni Baranowski; Dziękuję

Obraz
Dziękuję Nie wiesz, jak wiele może znaczyć oczu łagodność twoich Miła, lśniących pewnością i spokojem, gdy wszystko nagle się oddala żałosne takie, niepotrzebne; gdy mnie odgradza murem ciszy od zrozumienia i współczucia i stoję tak, samotny w tłumie a wokół pustka się zacieśnia. Jak wielką wartość mieć potrafi tych kilka szczerych słów przyjaźni. Wyraz nieśmiałej akceptacji; jasne i proste twe spojrzenie, jak wśród ciemności – niespodziany promyk nadziei na ratunek, gdy – błądzącemu po omacku pośrodku nocy nagle błyśnie domostwa światło na odludziu. Twej drobnej dłoni chłodny dotyk jak z mocnej liny poręcz pewna, może powstrzymać od upadku w zobojętnienia czeluść marną, gdy wszystko się bezsensem zdaje i mgła przykrywa to – co będzie a to co było – także znika za szklaną ścianą niepamięci, zmatowiałego lustra taflą. Jaką ma siłę jeden uśmiech, że może przegnać myśli ciemne i sprawić, że się wszystko staje takie pogodne ...

Paweł Antoni Baranowski; „Larwa”

Larwa Gdy się przedarła fałszu szmata, gdy zaufanie próchnem pękło, przejrzało lustro spod osadu i zrozumienie się wylęgło, jakby żarłoczną larwą podłą, co mogła zmienić się w motyla, ale – tym razem – pozostała zmorą podstępną i potworną. I nim zdążyłem się osłonić uczucia mego parasolem, nim nadążyłem furtkę zamknąć między miłością a rozumem, larwa zaczęła – „całą prawdą” niszczyć uczucia i marzenia, nie bacząc, że – miłością żyjąc – nie potrzebuję „zrozumienia”! Nawet musiałem się ukrywać! W kościelnej przesiadywać nawie! Często – unikać sytuacji, w których wyłazi larwa na wierzch. Ale... wylazła i gadała. I mi dowiodła bardzo szybko, że – z mym uczuciem – jestem błaznem! A moja Miła – „zwykłą dziwką”? Wnet to pojąłem, że w tym świecie na „zrozumienie” nie ma broni; Nawet mnie woda nie ukryje, ani mnie ziemia nie osłoni – choćbym je błagał o ratunek w imię miłości niespełnionej… Przed larwą nie skapituluję! Od dzisiaj – mawiam: wiem że... czuję... ...

Paweł Antoni Baranowski, wiersz „Jeszcze tylko...”

Jeszcze tylko... Jeszcze tylko zawrót głowy, gdy się świat zatrzymał nagle, bo poruszać się przestały wszelkie myśli i uczucia wokół ciebie: – zimnej gwiazdy. Jeszcze tylko rozpacz ślepa, że nie słabnie serca drżenie, choć przegrała z interesem miłość czysta, oszukana, odrzucona i niechciana. Jeszcze tylko to zdumienie, że tak bardzo boli cisza. Tak obraża twe milczenie, chociaż płonie niepotrzebnie ogień zimny i niszczący. Jeszcze tylko odrętwienie, jesień w samotności łzawej, jeszcze tylko zapomnienie – i... Paweł Antoni Baranowski   2007

Poeta – relikt innej epoki; wiersz „Ślad”

Obraz
Ślad Jeszcze możesz zobaczyć mój ślad. Ślad dziurawych butów na piasku. Że gdzieś czekają... może przyjdzie, że mówią: dziwak, romantyczny, chciał być lojalny wobec prawdy! ... Całe szczęście, że wreszcie poszedł...   Jeszcze możesz zobaczyć mój cień, jak idzie – nie widząc przechodniów; Potyka się o krawężniki, śmieszny relikt innej epoki, szlachetnie nieprzystosowany, bez wczoraj, bez dziś i bez jutra.   Jeszcze możesz zobaczyć łzę. Tę maleńką kroplę cierpienia, co uchodzi z serca przez oczy. Ostatnio to rzadkie zjawisko! I nie dziw się, że jest prawdziwa – Choć w Ti Vi o tym nie mówili.   Możesz krzyknąć: głupiec! ...machnąć ręką, zająć się własnymi sprawami, Ale nie mów, że to było nieważne! Bo – jeśli tak naprawdę zechcesz – Jeszcze możesz zobaczyć mój ślad. Możesz zobaczyć mój cień. Zobaczyć łzę. Paweł Antoni Baranowski   2016

Paweł Antoni Baranowski, wiersz „Wyznanie”

Obraz
Wyznanie Tak bardzo pragnę, Miła być z tobą jeden dzień. Móc świtem śmiało patrzeć w twą twarz – spokojną, bliską, ciepłą od pocałunków, ogrzaną krwią gorącą, różową – barwą poświaty budzącego się żaru i wschodzącego Słońca. Musnąć ustami twą dłoń pachnącą snami i mną. Ujrzeć w twoim spojrzeniu, pierwszym po przebudzeniu, iskierki szczęścia, blask miłości, cud minionej nocy, nadzieję i obietnicę. Zaparzyć dobrą kawę najlepiej jak potrafię i zwlekać z pożegnaniem, do ostatniego tramwaju. Znów niecierpliwić się w pracy, że czas tu płynie tak wolno, wreszcie – w pośpiechu – wracać, gardząc miastem i światem, by wieczorem spokojnym w naszym szczęśliwym domu zapalić magiczną lampę, promieniejącą pastelami. Usiąść w jej ciepłym blasku, rozmawiać miło, serdecznie, i wypowiedzieć spojrzeniem, nagłym, cudownym milczeniem, miłość – w oczarowaniu twymi szarymi oczami. Podziwiać profil twej twarzy, twe czoło, już przekreślone pierwszą ...

Paweł Antoni Baranowski; wiersz „Na przełaj”

Obraz
Jeszcze jeden wiersz, który nie znalazł się w tomiku Dzień pocałunków; wiersz pod tytułem Na przełaj to jeden z cyklu utworów napisanych w 2006 roku. Na przełaj Za miłość wielką, szaloną, zawsze okrutna jest kara; W ciemnościach, przez wieczność całą samotnie stać na rozstajach. Powtarzać w myślach, od nowa, rozmowy – dawno umilkłe. Poprawiać nietrafne słowa i przekonywać – sam siebie. Bo – którą by nie pójść drogą, zawsze jest coś do stracenia. Czy w prawo? Czy lepiej prosto! Posłuchać głosu sumienia. Obracać w palcach pytanie już niemające znaczenia. Czekać na znak, co się stanie; Ogłosi czas wybawienia. A na rozstajach, pośrodku krzyż stary, z płotkiem i bramą. Przy bramie – postać płacząca. W oczach – odbicie! To samo?! Wybacz mi Duchu, mój bracie Zaszczuty jej niewiernością. Ty długie cierpiałeś noce na tym rozdrożu, przede mną. Ja jednak czekać nie będę! Ja – pójdę śmiało, przed siebie, na przełaj, przez pola ciemne, gdz...

Wiersz „Za progiem”

Obraz
W tomiku  Dzień pocałunków jest wiersz pod tytułem Nadzieja (w tramwaju linii 12), ale też w tym samym czasie powstał nie tylko ten, ale cykl kilku utworów podobnych, o podobnym przekazie uczuciowym, które nie znalazły się w tym zbiorze. Chciałbym tu przytoczyć jeszcze jeden z nich; wiersz zatytułowany Za progiem. Za progiem Dlaczego odeszłaś moja najmilsza w szarą mgłę, w czarny cień... Przecież miałaś być! dla mnie gwiazdą nadziei pomocną dłonią spełnieniem i drogowskazem. …dlaczego tak. Teraz gubię się. Ginę w chaosie banalnych spraw, w nieustannym zamęcie, codziennym labiryncie mało ważnych problemów. Na bezdrożach samotności błądzę szukając śladów sensu... Nadzieję daje mi tylko jedyna w życiu pewność: że gdzieś – tam, za bramami ciszy, za wrotami światła, za progiem przeczucia – jest świat inny; Twój świat. Pełen miłości, radości świat prawdy i piękna. Czekaj tam na mnie – proszę, kiedy nadejdzie czas. Tam się spotk...

Paweł Antoni Baranowski; „Marzenie”

Obraz
Tomik Dzień pocałunków właściwie cały wibruje od uczuć, uczuć różnych; od miłości i jej przeróżnych aspektów, emocji, różnych stanów jak zwątpienie, zaduma, zauroczenie, tęsknota. Przedstawiam tutaj dodatkowo wiersze, które powstały w tym samym okresie, ale nie znalazły się w tomiku. Wiersze liryczne mówiące o człowieczeństwie nie poddanym jeszcze liberalno-lewicowym eksperymentom i przemianom. To krok wstecz w stronę dawnego świata opartego na wcześniejszym dorobku poezji romantycznej i do pewnego stopnia młodopolskiej, czyli poezji przedwojennej. Marzenie Daj mi jeszcze jedną noc. Daj mi tylko jeden dzień. Może się przechyli szala i przestanę może wreszcie śnić na jawie, marzyć we śnie o twej dłoni ciepłym wnętrzu  całowanym bez pamięci, o twych ust dotyku miękkim  co mnie budzi pośród nocy, i rozglądam się, zdziwiony; Puste kąty... ? Cztery ściany...? Tylko Księżyc zza zasłony mruga do mnie, nie rozumie – czemu życie swe marnuję beznadziejnie – z...