Paweł Antoni Baranowski; „Marzenie”
Tomik Dzień pocałunków właściwie cały wibruje od uczuć, uczuć różnych; od miłości i jej przeróżnych aspektów, emocji, różnych stanów jak zwątpienie, zaduma, zauroczenie, tęsknota. Przedstawiam tutaj dodatkowo wiersze, które powstały w tym samym okresie, ale nie znalazły się w tomiku. Wiersze liryczne mówiące o człowieczeństwie nie poddanym jeszcze liberalno-lewicowym eksperymentom i przemianom. To krok wstecz w stronę dawnego świata opartego na wcześniejszym dorobku poezji romantycznej i do pewnego stopnia młodopolskiej, czyli poezji przedwojennej.
Marzenie
Daj mi jeszcze jedną noc.
Daj mi tylko jeden dzień.
Może się przechyli szala
i przestanę może wreszcie
śnić na jawie, marzyć we śnie
o twej dłoni ciepłym wnętrzu
całowanym bez pamięci,
o twych ust dotyku miękkim
co mnie budzi pośród nocy,
i rozglądam się, zdziwiony;
Puste kąty... ? Cztery ściany...?
Tylko Księżyc zza zasłony
mruga do mnie, nie rozumie –
czemu życie swe marnuję
beznadziejnie – znów samotny?
Cóż mu mogę odpowiedzieć;
Że powinien spytać ciebie?
Tak nie powiem, bo się boję,
że – gdy spojrzy w oczy twoje,
gdy przytuli twoje piersi,
w twoje włosy się zaplącze –
oszaleje... i zostanie
już na zawsze przed twym oknem!
A ja – nie dość że zazdrosny,
nie dość że z tęsknoty chory,
w dzień bez oczu twoich blasku,
bez Księżyca światła nocą –
znowu będę żył w ciemności?!
Ja tak nie chcę – i dlatego
bardzo proszę: Miła moja!
Daj mi tylko jedną noc.
Daj mi jeszcze jeden dzień.
Może się przepełni miara
i przestanę może wreszcie
śnić na jawie, marzyć we śnie...
Daj mi jeszcze jedną noc.
Daj mi tylko jeden dzień.
Może się przechyli szala
i przestanę może wreszcie
śnić na jawie, marzyć we śnie
o twej dłoni ciepłym wnętrzu
całowanym bez pamięci,
o twych ust dotyku miękkim
co mnie budzi pośród nocy,
i rozglądam się, zdziwiony;
Puste kąty... ? Cztery ściany...?
Tylko Księżyc zza zasłony
mruga do mnie, nie rozumie –
czemu życie swe marnuję
beznadziejnie – znów samotny?
Cóż mu mogę odpowiedzieć;
Że powinien spytać ciebie?
Tak nie powiem, bo się boję,
że – gdy spojrzy w oczy twoje,
gdy przytuli twoje piersi,
w twoje włosy się zaplącze –
oszaleje... i zostanie
już na zawsze przed twym oknem!
A ja – nie dość że zazdrosny,
nie dość że z tęsknoty chory,
w dzień bez oczu twoich blasku,
bez Księżyca światła nocą –
znowu będę żył w ciemności?!
Ja tak nie chcę – i dlatego
bardzo proszę: Miła moja!
Daj mi tylko jedną noc.
Daj mi jeszcze jeden dzień.
Może się przepełni miara
i przestanę może wreszcie
śnić na jawie, marzyć we śnie...
Paweł Antoni Baranowski 2003
Komentarze
Prześlij komentarz