Paweł Antoni Baranowski; Dziękuję
Dziękuję Nie wiesz, jak wiele może znaczyć oczu łagodność twoich Miła, lśniących pewnością i spokojem, gdy wszystko nagle się oddala żałosne takie, niepotrzebne; gdy mnie odgradza murem ciszy od zrozumienia i współczucia i stoję tak, samotny w tłumie a wokół pustka się zacieśnia. Jak wielką wartość mieć potrafi tych kilka szczerych słów przyjaźni. Wyraz nieśmiałej akceptacji; jasne i proste twe spojrzenie, jak wśród ciemności – niespodziany promyk nadziei na ratunek, gdy – błądzącemu po omacku pośrodku nocy nagle błyśnie domostwa światło na odludziu. Twej drobnej dłoni chłodny dotyk jak z mocnej liny poręcz pewna, może powstrzymać od upadku w zobojętnienia czeluść marną, gdy wszystko się bezsensem zdaje i mgła przykrywa to – co będzie a to co było – także znika za szklaną ścianą niepamięci, zmatowiałego lustra taflą. Jaką ma siłę jeden uśmiech, że może przegnać myśli ciemne i sprawić, że się wszystko staje takie pogodne ...