Posty

Wyświetlam posty z etykietą liryka

„Dziękuję”

Obraz
Mam nadzieję, że publikując w tym blogu kilka bardzo różnych, przypadkowo wybranych, choć bliskich mi wierszy, zrobiłem Państwu przyjemność, a przede wszystkim dałem się bliżej poznać, powiedziałem coś o sobie; o sobie z tamtego okresu życia, którego dotyczy wydany właśnie zbiorek wierszy pod tytułem Dzień pocałunków. Mam nadzieję, że dzięki temu przynajmniej niektórzy z Państwa zainteresują się tym moim tomikiem i jego zawartością, zaciekawieni — jakie to jeszcze inne wiersze się w nim kryją, ale już świadomie, przy zakupie kierując się informacjami o mnie z tego, oraz innych moich blogów. Mam nadzieję, że ten tomik a przez to i ja — będę mógł gościć u Was na podręcznej półce domowej biblioteczki  jako gość, może nie tyle  "mile widziany", ile "mile czytany"; może kiedyś — jako wspomnienie, jako znajomy z Internetu lub czasem nawet ktoś kiedyś znany osobiście. Paweł Antoni Baranowski, dnia 17 grudnia 2024 roku. ...

Paweł Antoni Baranowski: Wiersz na Międzynarodowy Dzień Pocałunku; „W mych marzeniach”

Liryka miłosna ma swoje miejsce w codzienności, więc nie zależy od żadnych wymyślanych przez ludzi „okazji”, jakichś dni ogłaszanych za szczególne pod tym względem, jak „Walentynki” czy właśnie Dzień Pocałunku, który nawet usiłuje się utrwalić w tradycji cztery razy w roku. Miłość, związek uczuciowy, pozytywne emocje, są i zawsze były podstawą pocałunku, no może z wyjątkiem tego, którym się obdarza wójta w pewne określone miejsce. Wiersz „Dzień pocałunku” – jakby sztandarowy czy przewodni wiersz z tomiku pod tym samym tytułem, jest próbą opisania pocałunku i jego wartości. Tutaj jednak przedstawię inny wiersz z tym związany. W mych marzeniach Jesteś piękna w mych marzeniach, Gdy we śnie, wyzbyty wstydu, W zakochaniu myślą pieszczę Każdy skrawek twego ciała. Gdy we śnie, wyzbyty strachu, Całkiem szczerze jestem sobą. Mogę dać całego siebie Bez obawy zniewolenia. Bez przeczucia fałszu, zdrady. Feministycznego kłamstwa. Zakłamania głupiej pozy. Kołtuńs...

Paweł Antoni Baranowski; „Czy warto było...?”

Obraz
Cappuccino dla autora Kilka słów refleksji na temat wiersza z tomiku „Dzień pocałunków” (s. 30). Kanwą tego wiersza jest pozornie banalne spostrzeżenie z życia codziennego, dotyczące uprawy kwiatów ozdobnych, na przykładzie lilii. Pewnie jest wiele pesymizmu, może nawet pewnej zgorzkniałości wynikłej z doświadczenia życiowego – w myśli, że skoro zwiędnięcie, uschnięcie i zgnicie lilii jest już wpisane w ich – a więc i naszą – historię i to jeszcze, nawet zanim się je posadzi, to – może nie warto tego robić. Może nie warto – dla jednej, zbyt krótkiej chwili zachwytu, bo po niej trzeba będzie – właśnie z powodu takiej naszej snobistycznej zachcianki – wziąć udział także i w dalszym spektaklu; ich usychania, „umierania”, utylizacji, bo to jest po prostu nierozdzielne. Nie można sobie wybrać tylko dobra i piękna; wziąć „tylko rodzynki” z tego ciasta… Można to pytanie, ten dylemat, roztoczyć na wszystko, absolutnie wszystko; lilie to tylko poetycki przykład. Pr...

Paweł Antoni Baranowski; „Moja wina”

Obraz
Moja wina Blask świtu oczy me otwiera, lecz wieczność całą ciemno było. Po nocy – wreszcie ciemność pierzcha: Czyżby znów... dobro... zwyciężyło? Pełga iskierką w oczach ludzi. W dziecięcych oczach – ogniem płonie, więc jest! Choć osaczony mrokiem ocalić go nie byłem w stanie, bo się zapadłem w grób rozpaczy, ciemny i straszny jak zwątpienie, i zagubiłem się w ciemności. Przeszłość przeszyła mnie swym cieniem. Więc przystanąłem – z płaczem w sercu, myślą błagając: ratuj Panie! Wtem usłyszałem szept aniołów przede mną; brzask – jakby świtanie? A dalej wielkie pola jasne, przykryte śniegiem i bezrzeczne. Pobiegłem, kryjąc łzy serdeczne, bo Miła tam czekała na mnie. I zawierzyłem jej bez granic. Samotną zapomniałem mękę. A śnieg się topił pod stopami, Gdy prowadziła mnie za rękę. Czy mamy kwitnąć?... Pod tym śniegiem? Kwiaty pytały mnie – zdumione! Ja ostrzegałem: zaczekajcie! Niebo jest jeszcze zachmurzone! Gdy myśli smutn...

Paweł Antoni Baranowski; „Larwa”

Larwa Gdy się przedarła fałszu szmata, gdy zaufanie próchnem pękło, przejrzało lustro spod osadu i zrozumienie się wylęgło, jakby żarłoczną larwą podłą, co mogła zmienić się w motyla, ale – tym razem – pozostała zmorą podstępną i potworną. I nim zdążyłem się osłonić uczucia mego parasolem, nim nadążyłem furtkę zamknąć między miłością a rozumem, larwa zaczęła – „całą prawdą” niszczyć uczucia i marzenia, nie bacząc, że – miłością żyjąc – nie potrzebuję „zrozumienia”! Nawet musiałem się ukrywać! W kościelnej przesiadywać nawie! Często – unikać sytuacji, w których wyłazi larwa na wierzch. Ale... wylazła i gadała. I mi dowiodła bardzo szybko, że – z mym uczuciem – jestem błaznem! A moja Miła – „zwykłą dziwką”? Wnet to pojąłem, że w tym świecie na „zrozumienie” nie ma broni; Nawet mnie woda nie ukryje, ani mnie ziemia nie osłoni – choćbym je błagał o ratunek w imię miłości niespełnionej… Przed larwą nie skapituluję! Od dzisiaj – mawiam: wiem że... czuję... ...

Ocalić człowieczeństwo

Obraz
Zima może i ma swoje uroki, szczególnie na nartach w Szwajcarii, ale tu i teraz jest... trudna. Może zresztą tak nam się tylko wydaje z przyzwyczajenia, że „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”, ale rozsądek, poparty choćby niewielką dozą wiedzy pochodzącej z wiarygodnych źródeł podpowiada nam, że to już nieaktualne, bo mamy na świecie ogromny kryzys, złowrogie wieści i – tu i ówdzie – barbarzyńskie działania. Więc zima będzie niełatwa. Tym bardziej trzeba znaleźć sposób na odgrodzenie się od podstępnej, wszechobecnej propagandy wiedząc, że to – co czujemy, może być wynikiem manipulacji naszymi nastrojami poprzez media. Warto zachować podstawową trzeźwość osądu, rozsądek myślenia i spokój wewnętrzny. Otóż moim zdaniem dobrym pomysłem jest czytanie. Oczywiście czytanie wartościowych książek, nie kryminałów czy thrillerów – bo to mamy na zewnątrz. A w domu, w tym swoim zamku warownym i obronnym – chcemy zachować i ocalić dobro, miłość, wartości humanistyczne. Dobry...

Paweł Antoni Baranowski, wiersz „Wyznanie”

Obraz
Wyznanie Tak bardzo pragnę, Miła być z tobą jeden dzień. Móc świtem śmiało patrzeć w twą twarz – spokojną, bliską, ciepłą od pocałunków, ogrzaną krwią gorącą, różową – barwą poświaty budzącego się żaru i wschodzącego Słońca. Musnąć ustami twą dłoń pachnącą snami i mną. Ujrzeć w twoim spojrzeniu, pierwszym po przebudzeniu, iskierki szczęścia, blask miłości, cud minionej nocy, nadzieję i obietnicę. Zaparzyć dobrą kawę najlepiej jak potrafię i zwlekać z pożegnaniem, do ostatniego tramwaju. Znów niecierpliwić się w pracy, że czas tu płynie tak wolno, wreszcie – w pośpiechu – wracać, gardząc miastem i światem, by wieczorem spokojnym w naszym szczęśliwym domu zapalić magiczną lampę, promieniejącą pastelami. Usiąść w jej ciepłym blasku, rozmawiać miło, serdecznie, i wypowiedzieć spojrzeniem, nagłym, cudownym milczeniem, miłość – w oczarowaniu twymi szarymi oczami. Podziwiać profil twej twarzy, twe czoło, już przekreślone pierwszą ...

Wiersz „Za progiem”

Obraz
W tomiku  Dzień pocałunków jest wiersz pod tytułem Nadzieja (w tramwaju linii 12), ale też w tym samym czasie powstał nie tylko ten, ale cykl kilku utworów podobnych, o podobnym przekazie uczuciowym, które nie znalazły się w tym zbiorze. Chciałbym tu przytoczyć jeszcze jeden z nich; wiersz zatytułowany Za progiem. Za progiem Dlaczego odeszłaś moja najmilsza w szarą mgłę, w czarny cień... Przecież miałaś być! dla mnie gwiazdą nadziei pomocną dłonią spełnieniem i drogowskazem. …dlaczego tak. Teraz gubię się. Ginę w chaosie banalnych spraw, w nieustannym zamęcie, codziennym labiryncie mało ważnych problemów. Na bezdrożach samotności błądzę szukając śladów sensu... Nadzieję daje mi tylko jedyna w życiu pewność: że gdzieś – tam, za bramami ciszy, za wrotami światła, za progiem przeczucia – jest świat inny; Twój świat. Pełen miłości, radości świat prawdy i piękna. Czekaj tam na mnie – proszę, kiedy nadejdzie czas. Tam się spotk...

Paweł Antoni Baranowski; „Marzenie”

Obraz
Tomik Dzień pocałunków właściwie cały wibruje od uczuć, uczuć różnych; od miłości i jej przeróżnych aspektów, emocji, różnych stanów jak zwątpienie, zaduma, zauroczenie, tęsknota. Przedstawiam tutaj dodatkowo wiersze, które powstały w tym samym okresie, ale nie znalazły się w tomiku. Wiersze liryczne mówiące o człowieczeństwie nie poddanym jeszcze liberalno-lewicowym eksperymentom i przemianom. To krok wstecz w stronę dawnego świata opartego na wcześniejszym dorobku poezji romantycznej i do pewnego stopnia młodopolskiej, czyli poezji przedwojennej. Marzenie Daj mi jeszcze jedną noc. Daj mi tylko jeden dzień. Może się przechyli szala i przestanę może wreszcie śnić na jawie, marzyć we śnie o twej dłoni ciepłym wnętrzu  całowanym bez pamięci, o twych ust dotyku miękkim  co mnie budzi pośród nocy, i rozglądam się, zdziwiony; Puste kąty... ? Cztery ściany...? Tylko Księżyc zza zasłony mruga do mnie, nie rozumie – czemu życie swe marnuję beznadziejnie – z...