Paweł Antoni Baranowski: Wiersz na Międzynarodowy Dzień Pocałunku; „W mych marzeniach”
Liryka miłosna ma swoje miejsce w codzienności, więc nie zależy od żadnych wymyślanych przez ludzi „okazji”, jakichś dni ogłaszanych za szczególne pod tym względem, jak „Walentynki” czy właśnie Dzień Pocałunku, który nawet usiłuje się utrwalić w tradycji cztery razy w roku. Miłość, związek uczuciowy, pozytywne emocje, są i zawsze były podstawą pocałunku, no może z wyjątkiem tego, którym się obdarza wójta w pewne określone miejsce. Wiersz „Dzień pocałunku” – jakby sztandarowy czy przewodni wiersz z tomiku pod tym samym tytułem, jest próbą opisania pocałunku i jego wartości. Tutaj jednak przedstawię inny wiersz z tym związany.
W mych marzeniach
W mych marzeniach
Jesteś piękna w mych marzeniach,
Gdy we śnie, wyzbyty wstydu,
W zakochaniu myślą pieszczę
Każdy skrawek twego ciała.
Gdy we śnie, wyzbyty strachu,
Całkiem szczerze jestem sobą.
Mogę dać całego siebie
Bez obawy zniewolenia.
Bez przeczucia fałszu, zdrady.
Feministycznego kłamstwa.
Zakłamania głupiej pozy.
Kołtuńskiego obyczaju.
Prawdę mówią – pocałunki,
Błyszczą prawdą oczy twoje,
Że jesteśmy tylko dwoje –
Od początku i... bez końca.
Lecz niestety; tylko we śnie.
Bo na jawie: Panie..., Pani...
Doświadczenia ostrzegają!
Zwyciężają – konwenanse!
Górę bierze złe wspomnienie.
Dawny ból, choć zaleczony.
Już niestety brak nadziei,
Że to może być tak piękne.
Więc... cierpliwie czekam nocy,
Sny oddając szczęściu memu.
Piękne jest – co się nie stało!
... Może właśnie dzięki temu?
Gdy we śnie, wyzbyty wstydu,
W zakochaniu myślą pieszczę
Każdy skrawek twego ciała.
Gdy we śnie, wyzbyty strachu,
Całkiem szczerze jestem sobą.
Mogę dać całego siebie
Bez obawy zniewolenia.
Bez przeczucia fałszu, zdrady.
Feministycznego kłamstwa.
Zakłamania głupiej pozy.
Kołtuńskiego obyczaju.
Prawdę mówią – pocałunki,
Błyszczą prawdą oczy twoje,
Że jesteśmy tylko dwoje –
Od początku i... bez końca.
Lecz niestety; tylko we śnie.
Bo na jawie: Panie..., Pani...
Doświadczenia ostrzegają!
Zwyciężają – konwenanse!
Górę bierze złe wspomnienie.
Dawny ból, choć zaleczony.
Już niestety brak nadziei,
Że to może być tak piękne.
Więc... cierpliwie czekam nocy,
Sny oddając szczęściu memu.
Piękne jest – co się nie stało!
... Może właśnie dzięki temu?
Paweł Antoni Baranowski 2003
Komentarze
Prześlij komentarz