Paweł Antoni Baranowski, wiersz „Wyznanie”
Wyznanie
Tak bardzo pragnę, Miła
być z tobą jeden dzień.
Móc świtem śmiało patrzeć
w twą twarz – spokojną, bliską,
ciepłą od pocałunków,
ogrzaną krwią gorącą,
różową – barwą poświaty
budzącego się żaru
i wschodzącego Słońca.
Musnąć ustami twą dłoń
pachnącą snami i mną.
Ujrzeć w twoim spojrzeniu,
pierwszym po przebudzeniu,
iskierki szczęścia, blask miłości,
cud minionej nocy,
nadzieję i obietnicę.
Zaparzyć dobrą kawę
najlepiej jak potrafię
i zwlekać z pożegnaniem,
do ostatniego tramwaju.
Znów niecierpliwić się w pracy,
że czas tu płynie tak wolno,
wreszcie – w pośpiechu – wracać,
gardząc miastem i światem,
by wieczorem spokojnym
w naszym szczęśliwym domu
zapalić magiczną lampę,
promieniejącą pastelami.
Usiąść w jej ciepłym blasku,
rozmawiać miło, serdecznie,
i wypowiedzieć spojrzeniem,
nagłym, cudownym milczeniem,
miłość – w oczarowaniu
twymi szarymi oczami.
Podziwiać profil twej twarzy,
twe czoło, już przekreślone
pierwszą głęboką rysą,
i pierwsze siwe włosy;
Zachwycać się obecnością,
tęsknotą narastającą,
tembrem twojego głosu,
smakiem herbaty z rumem,
aż do późnego wieczora...
być z tobą jeden dzień.
Móc świtem śmiało patrzeć
w twą twarz – spokojną, bliską,
ciepłą od pocałunków,
ogrzaną krwią gorącą,
różową – barwą poświaty
budzącego się żaru
i wschodzącego Słońca.
Musnąć ustami twą dłoń
pachnącą snami i mną.
Ujrzeć w twoim spojrzeniu,
pierwszym po przebudzeniu,
iskierki szczęścia, blask miłości,
cud minionej nocy,
nadzieję i obietnicę.
Zaparzyć dobrą kawę
najlepiej jak potrafię
i zwlekać z pożegnaniem,
do ostatniego tramwaju.
Znów niecierpliwić się w pracy,
że czas tu płynie tak wolno,
wreszcie – w pośpiechu – wracać,
gardząc miastem i światem,
by wieczorem spokojnym
w naszym szczęśliwym domu
zapalić magiczną lampę,
promieniejącą pastelami.
Usiąść w jej ciepłym blasku,
rozmawiać miło, serdecznie,
i wypowiedzieć spojrzeniem,
nagłym, cudownym milczeniem,
miłość – w oczarowaniu
twymi szarymi oczami.
Podziwiać profil twej twarzy,
twe czoło, już przekreślone
pierwszą głęboką rysą,
i pierwsze siwe włosy;
Zachwycać się obecnością,
tęsknotą narastającą,
tembrem twojego głosu,
smakiem herbaty z rumem,
aż do późnego wieczora...
Paweł Antoni Baranowski 2005

Komentarze
Prześlij komentarz