Coś o mnie; „Ulica mojego dzieciństwa”
Jak pisał Stefan Żeromski, każdy ma swoje miejsce ulubione w dzieciństwie i jest to ojczyzna duszy. Ojczyzna duszy; to bardzo trafne określenie. To miejsce, które nas kształtuje i na zawsze pozostaje w naszej pamięci. Ja też mam takie miejsce; to ulica mojego dzieciństwa. To niewielka, bardzo dziwna ulica. Kiedy powstawała pod koniec XVIII wieku — była na ówczesnych przedmieściach, czyli poza miastem, w razem z nią powstającej dzielnicy, nazwanej Westend. Urodziłem się w kamienicy w części ulicy należącej do Pogodna. Urodziłem się właśnie w kamienicy, w mieszkaniu na piętrze, mimo iż do szpitala nie było daleko, a to dlatego, że strasznie mi było spieszno na ten świat. Kiedy się urodziłem zupełnie niespodziewanie i dzięki doświadczonej położnej doszedłem jakoś do siebie, okazało się, że coś nie jest w porządku z moimi biodrami, ale dawne akuszerki miały swoje sposoby; zostałem potraktowany niczym jakaś koszula, którą się po wyżęciu mocno strzepuje dla wyprostowania ...