Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2024

Paweł Antoni Baranowski; „Jestem dębem”

Obraz
Dąb od wieków był uważany za roślinę magiczną; symbolizuje siłę, długowieczność, moc. Był uważany za drzewo lecznicze, i to nie tylko z powodu tanin pozyskiwanych z kory i galasów, ale wręcz służył do magicznych obrzędów uzdrawiających, jakby w połowie magicznych a w połowie religijnych. Dawał dobre pożywienie dla zwierząt w postaci żołędzi. Grecy i Rzymianie wierzyli, że jest on siedzibą najwyższych bóstw – Jowisza i Zeusa, stąd powstał zwyczaj wyróżniania wybitnych obywateli wieńcem z liści dębowych. Symbolizował siłę i długowieczność, mądrość, moc i dlatego liście i gałązki stanowiły element herbów licznych gmin i miast, wielu odznaczeń wojskowych, a nawet monet, na przykład niemieckiego feniga i polskich groszy. Dąb występuje nawet w Biblii, jako ulubione miejsce odpoczynku Abrahama. Jest kojarzony z siłą, długowiecznością, mądrością i stabilnością. Jestem dębem Jestem dębem. Stoję tu już od dawna. Jestem sam. Szeroko rozkładam ramiona – by służyć...

Paweł Antoni Baranowski: „Przestroga”

Obraz
Życie ma swoje scenariusze, które realizują się, nie pytając nas o zgodę. Choć chyba trafne by tu było porównanie do teatru, gdzie jest jakiś autor, reżyser, scenarzysta, chórmistrz, choreograf...; to oni układają cały spektakl, nie pytając aktorów o zdanie, ale to aktor przecież realizuje te wszystkie zamysły, wkładając w to swoją osobowość, zostawiając swoje piętno, wypełniając to treścią, dodając temu wiarygodności emocjonalnej, w rezultacie więc też stoi wśród twórców sukcesu lub "klapy", jest niezbędny. Czasem rzeczywiście może lepiej byłoby nie podnosić tej symbolicznej słuchawki, czyli dokonywać selekcji możliwości zdarzeń, mówiąc wprost – robić uniki i manewry obronne w życiu, a przede wszystkim pilnować określonego życiowego porządku, ładu moralnego. Jak w życiu: jeśli ktoś nigdy nie ucieka i jest z tego znany, to nigdy też uciekać nie musi a w każdym razie dużo rzadziej niż ci, co stale lawirują. Potrzebna jest taka pewna odwaga stanięcia...

Punkty dodatkowe; wiersz „Błagam!”

Obraz
Kiedyś, dawno temu, ale jak widać nie aż tak dawno, żeby to nie mogło się powtórzyć, tak zwana „władza ludowa”, czyli mówiąc wprost – komuniści, stwierdzili, że jest i narasta znaczna dysproporcja pomiędzy ilością absolwentów wyższych uczelni pochodzących z rodzin chłopskich a tymi z rodzin mieszczańskich. Coraz trudniej było dostać się na studia i ukończyć je. Uwidaczniało się to już na etapie rekrutacji, obowiązkowych egzaminów wstępnych na studia, co nasuwało przypuszczenie, że problem nie dotyczy samego przebiegu studiów. Konkretnie – dużo mniej kandydatów ze wsi zdawało te egzaminy wstępne i zostawało studentami, mniej niż w grupie kandydatów z większych miast. Diagnoza była oczywista; chodzi o zupełnie inne warunki życia, rozwoju, nauki w szkole powszechnej i średniej, dostępu do wiedzy, literatury, mediów, także podstawowego rozwoju na etapie już od oseska, bo przecież wszystkie te same trudności i warunki dotyczyły także ich rodziców a często też dziadków. Jak...

Paweł Antoni Baranowski; „Cisza i mrok”

Obraz
Jeszcze jeden wiersz z tych, które nie znalazły się w tomiku "Dzień pocałunków". Mam nadzieję, że mimo pewnego opóźnienia "z przyczyn niezależnych" mój tomik "Dzień pocałunków" już wkrótce znajdzie się w sprzedaży, mam też nadzieję, że publikowane tutaj inne wiersze oraz informacje o mnie, zachęcą Państwa do zapoznania się z tym autorskim wyborem wierszy, starannie wydanym przez wydawnictwo Pan Wydawca. Tymczasem przedstawiam Państwu jeszcze jeden wiersz spoza wspomnianego tomiku; jego interpretacja jak sądzę, nie jest potrzebna; wskazówką jest tu nawiązanie do dramatycznych postaci Romea i Julii, stworzonych przez genialnego autora,  Williama Szekspira. Cisza i mrok Siedzę w ciszy i mroku z myślą skupioną w iskierce dogasającego płomienia. Wybuchł nie wiedzieć kiedy i zabłysł tak gwałtownie w ponury dzień lutowy. Może trafił na suszę? Na sprzyjające warunki? A może i bez tego i tak by nagle zapłonął od...

Paweł Antoni Baranowski: dylematy i nostalgia. "Tak bym chciał spotkać ciebie"

Obraz
Właściwie – to zjawisko aż banalne, tak często spotykane. Często zastanawiamy się nad naszymi dawnymi decyzjami, ale szczególnie – nad tym, jak dalej potoczyły się nasze sprawy zupełnie bez naszej świadomej decyzji. Oczywiście jest to taka gra pozorów, bo nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, jakie byłyby faktyczne skutki innej decyzji czy innych działań w tamtej sytuacji i tamtym czasie. Stało się to kanwą wielu utworów i dzieł, najbardziej chyba popularne w znanych, przebojowych piosenkach, takich jak „Lubię wracać tam, gdzie byłem” duetu Wodecki i Młynarski, albo Czesława Niemena „Wiem, że nie wrócisz” i wiele, wiele innych. Czas płynie bardzo szybko a każda decyzja lub wydarzenie ma swoje konkretne konsekwencje, o których przeważnie nie myślimy, nie potrafimy ich przewidzieć. Jest to też związane z pewną „względnością” wszystkiego; tym, że życie nie jest jaskrawe i jednoznaczne w swoich znaczeniach, ma różne aspekty dające różne oceny tego samego zdarze...

Jak powstają wiersze: przykład: „Jak gwiazda nadziei”

Obraz
Bywa, że nawet banalne zdarzenie może się stać źródłem pomysłu na wiersz, a dokładniej – na sposób opisania czy choćby tylko wyrażenia uczuć, rozterek, emocji, sposób będący jakąś interpretacją rzeczywistości, nawet tej nie do końca uświadomionej. Kiedyś, już po zimowym, wczesnym zmierzchu, zaskoczył mnie w domu nagły zanik zasilania, skutkujący oczywiście brakiem oświetlenia wewnętrznego w tym domu i kilku sąsiednich willach; nagłą ciemnością w pokoju. A stałem w tym momencie przed oknem wychodzącym na duże ogrody, położone na zapleczu domów w willowej zabytkowej dzielnicy miasta. Akurat miałem zaciągnąć zasłonę w oknie, więc niespodziewanie znalazłem się w ciemności, stojąc tuż przy oknie, i tak stojąc – zamarłem z wrażenia, zaskoczony niesamowitym widokiem, jaki ujrzałem za oknem. Zaskoczenie wynikało z tego, że nigdy wcześniej nie wyglądałem po zmroku na puste i ciemne ogrody. Tym razem jednak ten widok zachwycił mnie; niebo już całkiem ciemne w zenicie, ale ...

Paweł Antoni Baranowski; „Ulica pamięci”

Obraz
Ulica pamięci Kiedy już prawie zasypiam – cicho do snu mi szeleszczą liście ogromnych kasztanów, a wiatr niesie zapach dymu ogrodowego ogniska i rozmnażają się gwiazdy odblaskiem mokrych dachówek... Poświata srebrna Księżyca jest chyba nazbyt nieśmiała, aby przeniknąć gęstwinę zwarty parawan gałęzi, dlatego – nie oświetlając ciemnego wnętrza tunelu w koronach drzew nad ulicą – układa przyjemne cienie, smoliste i wibrujące na dachach starych kamienic, roziskrzając brzegi liści tylko na górnych gałązkach. Gazowe, stare latarnie też z wytężenia aż szumią, aby oświetlić choć dziury w kamiennych płytach chodnika, lecz ten daremny wysiłek odstraszyć może jedynie przechadzające się koty, nieszczęśliwie zakochane, z desperacji całkiem czarne, poszukujące półmroku. Księżyc – trochę zawstydzony, że nie jest tu najważniejszy – tworzy dziwaczne odblaski, tańczące mroki i światła na zasłonowej tkaninie, jak w chińskim teatrze cieni, a śpiące...

Coś o mnie; „Ulica mojego dzieciństwa”

Obraz
Jak pisał Stefan Żeromski, każdy ma swoje miejsce ulubione w dzieciństwie i jest to ojczyzna duszy. Ojczyzna duszy; to bardzo trafne określenie. To miejsce, które nas kształtuje i na zawsze pozostaje w naszej pamięci. Ja też mam takie miejsce; to ulica mojego dzieciństwa. To niewielka, bardzo dziwna ulica. Kiedy powstawała pod koniec XVIII wieku — była na ówczesnych przedmieściach, czyli poza miastem, w razem z nią powstającej dzielnicy,  nazwanej Westend. Urodziłem się w kamienicy w części ulicy należącej do Pogodna. Urodziłem się właśnie w kamienicy, w mieszkaniu na piętrze, mimo iż do szpitala nie było daleko, a to dlatego, że strasznie mi było spieszno na ten świat. Kiedy się urodziłem zupełnie niespodziewanie i dzięki doświadczonej położnej doszedłem jakoś do siebie,  okazało się, że coś nie jest w porządku z moimi biodrami, ale dawne akuszerki miały swoje sposoby; zostałem potraktowany niczym jakaś koszula, którą się po wyżęciu mocno strzepuje dla wyprostowania ...

Paweł Antoni Baranowski; Ta chwila...

Obraz
Myśląc o wierszach, które tymczasem nie zostały wybrane do druku, a więc nie znalazły się w wydanym właśnie zbiorku moich wierszy „Dzień pocałunków” – pomyślałem o ślubach. Przyszedł mi po prostu na myśl kiedyś napisany wiersz pod tytułem „Ty i ja” . Otóż w czasie ceremonii zawarcia małżeństwa, obojętnie nawet czy cywilnej, czy religijnej – jest taka chwila, specyficzna, bardzo krótka chwila, w której wszystko się decyduje, dokonuje. Podczas ślubu cywilnego jest to chwila podpisania przez małżonków i świadków urzędowego oświadczenia o zawarciu małżeństwa, bo to jest niezbędne do sporządzenia w USC Aktu Stanu Cywilnego; Aktu małżeństwa. Na dodatek aktualna jeszcze Panna Młoda, która za chwilę już będzie żoną, po raz ostatni ma szanse podpisać się oficjalnie swoim nazwiskiem panieńskim, rodowym. Zastanawiałem się już kiedyś, wiele lat wcześniej, właśnie nad tym szczególnym momentem „na chwilę przed”; co czuje mężczyzna w takiej chwili. O czym myśli? Bo – c...

Może coś a'la maniere Cyprian Kamil Norwid?

Obraz
Od dzieciństwa, a w każdym razie od czasów szkolnych fascynowała mnie twórczość Cypriana Kamila Norwida, jego oryginalny, specyficzny styl. Norwid nie miał szczęścia, bo chyba nie trafił na szczęśliwe czasy; nie został zrozumiany ani doceniony przez swoje pokolenie, a raczej uważano go za dziwaka. Miał szlacheckie pochodzenie po ojcu (herbu Topor), a po matce – pokrewieństwo z królem Janem III Sobieskim. Był wszechstronnie utalentowany i to bynajmniej nie tylko literacko, a jednak całe swoje życie borykał się z niedostatkiem, biedą, brakiem zrozumienia i uznania. Próbował znaleźć swoje miejsce na emigracji; we Włoszech, Ameryce, we Francji, niestety — bez trwałego powodzenia. Nie zaznał szczęścia także w miłości, aż wreszcie przyjaciele umieścili go w Domu (opiekuńczym) Św. Kazimierza w Ivry, na dalekich peryferiach Paryża, gdzie – chory na gruźlicę, przepełniony zawodem i rozpaczą, zmarł samotnie w maju 1883 roku. Został na wiele lat z...

Paweł Antoni Baranowski. Gdy narasta tupot...

Obraz
Paweł Antoni Baranowski "Dzień Pocałunków"   już w księgarniach

Paweł Antoni Baranowski: Słówko o wierszach: wiersz "Tajemnica"

Obraz
04-11-2024 Gdy pracują już maszyny drukarskie, by wyprodukować mój tomik "Dzień pocałunków" , jest teraz chwila oczekiwania, w której można wspomnieć o wierszach, które się w nim nie znalazły. Tomik ten zawiera autorski, czyli absolutnie subiektywny wybór wierszy, by przekazać pewne przesłanie skierowane do czytelnika. Te wiersze składają się w pewien ciąg, pewną całość. Jakie jest to przesłanie — to już wkrótce czytelnik będzie mógł sam stwierdzić. Lecz to nie są jedyne wiersze. Jednak wierszy nie da się zaprogramować tak choćby, jak tę stronę HTML; wiersze powstają spontanicznie a czasem wręcz "rodzą się", nieraz zaskakująco związane z doraźnym życiem, jego aktualnymi okolicznościami. Często zdarza mi się coś, co nazywają "olśnieniem", gdy podświadomość bez naszej wiedzy i woli pracowicie przetwarza wszelkie, także te nie w pełni uświadomione informacje i odczucia, by wreszcie wyrzucić z siebie jakieś rozwiązanie, wniosek, puentę; nagle...

Paweł Antoni Baranowski: Dobra książka

Obraz
Co na temat książek pisał znany polski literat i aforysta Feliks Chwalibóg? "Książka jest dobra, jeśli ją można przeczytać z przyjemnością do końca; bardzo dobra, jeśli ją zamykamy z żalem, że nie dłuższa; znakomita, jeśli ją odczytujemy zawsze z nową rozkoszą. Jeszcze wyborniejsza jest książka, której ustępów uczymy się na pamięć. Szczytem naszego podziwu jest książka, której pragnęlibyśmy być autorem." Feliks Chwalibóg "Aforyzmy i refleksje" Kraków 1930. Paweł Antoni Baranowski "Dzień Pocałunków" - już w księgarniach