Paweł Antoni Baranowski; Ta chwila...

Myśląc o wierszach, które tymczasem nie zostały wybrane do druku, a więc nie znalazły się w wydanym właśnie zbiorku moich wierszy„Dzień pocałunków” – pomyślałem o ślubach.
Przyszedł mi po prostu na myśl kiedyś napisany wiersz pod tytułem „Ty i ja”.
Otóż w czasie ceremonii zawarcia małżeństwa, obojętnie nawet czy cywilnej, czy religijnej – jest taka chwila, specyficzna, bardzo krótka chwila, w której wszystko się decyduje, dokonuje.
Podczas ślubu cywilnego jest to chwila podpisania przez małżonków i świadków urzędowego oświadczenia o zawarciu małżeństwa, bo to jest niezbędne do sporządzenia w USC Aktu Stanu Cywilnego; Aktu małżeństwa. Na dodatek aktualna jeszcze Panna Młoda, która za chwilę już będzie żoną, po raz ostatni ma szanse podpisać się oficjalnie swoim nazwiskiem panieńskim, rodowym.
Zastanawiałem się już kiedyś, wiele lat wcześniej, właśnie nad tym szczególnym momentem „na chwilę przed”; co czuje mężczyzna w takiej chwili. O czym myśli?
Bo – co czuje kobieta, to nie wiem i nigdy bym nawet nie śmiał się zastanawiać.

Co prawda wycofać się jeszcze formalnie mógłby, pomimo ogromnego skandalu towarzyskiego, moralnego i strat wizerunkowych oraz materialnych, ale w życiu to się raczej nie zdarza; myślę, że gdy człowiek dochodzi już do tego momentu w życiu, to nie ma już żadnych wątpliwości, ale jednak...
O czym myśli: to bardzo pewnie indywidualne odczucie. Jest tu niezliczona ilość możliwości, ale standardowo to: albo ma przed oczyma stos rachunków, faktur i paragonów, jakie znajdzie jutro na stole czy biurku, albo bacznie wbrew pozorom kontroluje wszystko, by wszystko odbyło się w sposób właściwy, wcześniej zaplanowany, uzgodniony i przemyślany, albo raczej – wbrew pozorom – już zupełnie niczego nie kontroluje, z naciskiem na "już", a w głowie kołacze mu się jedna, ta jedyna uporczywa myśl: ...ale o co chodzi?! ...o co chodzi?!
A może wręcz przeciwnie; w tej króciutkiej chwili, która trwa na przykład dziesięć lub piętnaście sekund, w jego głowie przetacza się błyskawicznie cała Niagara, lawina, huragan myśli, wspomnień, obaw, nadziei...

I o tym właśnie jest ten wiersz.

Ty i ja

Stoję bardzo zawstydzony;
po cóż to zachodu tyle!
Ludzie, pieniądze, ozdoby,
głosów gwar i strojów moda.
Przecież to tak oczywiste:
To my! Wreszcie tylko my!
Ty i ja!
...ja … i ty...?
Czy rzeczywiście?

Nagła fala niepewności
mrozi serce lęku chłodem.
Czy chcę tego tak naprawdę?
Nie mam żadnych wątpliwości?
Odgłos kroków twych, nieśmiały,
stajesz obok i w zachwycie
patrzę – jakby po raz pierwszy:
Ty!
...lecz czemu skrzy się obco
twoje sukni biel lodowa?
Czemu perły lśnią wspomnieniem
w naszyjniku – jak łez cienie,
dziwnie smutne, choć szlachetne.
Chociaż czyste – bałamutne!

Gdybym spojrzeć mógł przez chwilę
w oczu twoich toń spokojną.
Ale jesteś w bieli cała
i twe oczy także giną
pod welonu pajęczyną,
niczym Wenus, gdy już świta –
jeszcze w opar mgły spowita,
dobrej nie pokaże drogi...

Nie chcę zawieść ani zbłądzić.
A ty wiesz, że teraz właśnie
choćbyś chciała – nie powinnaś
Żadnej pokazywać drogi.
Lecz ...nie mogę stać bezczynnie,
bo się na mnie patrzą dziwnie
duchy złe i Aniołowie,
przyjaciele i wrogowie,
(ci – i ci – z nadzieją w oczach...)

Muszę przerwać to milczenie,
chociaż trwało tylko mgnienie,
więc, choć trochę drżą mi dłonie
mówię głośno: Tak! Chcę Ciebie!
Bo Cię kocham! ...I ślubuję,
że Cię nigdy nie opuszczę.
I że już nas nie rozłączy
nawet śmierć.

Paweł Antoni Baranowski   2006

Ty i ja
"Wiązanka ślubna"
grafika — Paweł Antoni Baranowski  2006

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Paweł Antoni Baranowski; "Dzień pocałunków" - próba powrotu do uczuciowości i estetyki poezji romantycznej.