Paweł Antoni Baranowski: „Przestroga”
Życie ma swoje scenariusze, które realizują się, nie pytając nas o zgodę.
Choć chyba trafne by tu było porównanie do teatru, gdzie jest jakiś autor, reżyser, scenarzysta, chórmistrz, choreograf...; to oni układają cały spektakl, nie pytając aktorów o zdanie, ale to aktor przecież realizuje te wszystkie zamysły, wkładając w to swoją osobowość, zostawiając swoje piętno, wypełniając to treścią, dodając temu wiarygodności emocjonalnej, w rezultacie więc też stoi wśród twórców sukcesu lub "klapy", jest niezbędny.
Czasem rzeczywiście może lepiej byłoby nie podnosić tej symbolicznej słuchawki, czyli dokonywać selekcji możliwości zdarzeń, mówiąc wprost – robić uniki i manewry obronne w życiu, a przede wszystkim pilnować określonego życiowego porządku, ładu moralnego. Jak w życiu: jeśli ktoś nigdy nie ucieka i jest z tego znany, to nigdy też uciekać nie musi a w każdym razie dużo rzadziej niż ci, co stale lawirują.
Potrzebna jest taka pewna odwaga stanięcia twarzą w twarz z tym, co nadchodzi, nawet jeśli to my się do tego mimowolnie przyczyniliśmy, a ta odwaga ma swoje źródło w dobrej woli, tak zwanej „czystości serca”, czy może uczciwości zamiarów; zapewne to nie zapobiega złu, ale może ułatwia zrozumienie (naukę), przetrwanie i pogodzenie się z nadchodzącą nową rzeczywistością.
Niespodziewanie
Choć chyba trafne by tu było porównanie do teatru, gdzie jest jakiś autor, reżyser, scenarzysta, chórmistrz, choreograf...; to oni układają cały spektakl, nie pytając aktorów o zdanie, ale to aktor przecież realizuje te wszystkie zamysły, wkładając w to swoją osobowość, zostawiając swoje piętno, wypełniając to treścią, dodając temu wiarygodności emocjonalnej, w rezultacie więc też stoi wśród twórców sukcesu lub "klapy", jest niezbędny.
Czasem rzeczywiście może lepiej byłoby nie podnosić tej symbolicznej słuchawki, czyli dokonywać selekcji możliwości zdarzeń, mówiąc wprost – robić uniki i manewry obronne w życiu, a przede wszystkim pilnować określonego życiowego porządku, ładu moralnego. Jak w życiu: jeśli ktoś nigdy nie ucieka i jest z tego znany, to nigdy też uciekać nie musi a w każdym razie dużo rzadziej niż ci, co stale lawirują.
Potrzebna jest taka pewna odwaga stanięcia twarzą w twarz z tym, co nadchodzi, nawet jeśli to my się do tego mimowolnie przyczyniliśmy, a ta odwaga ma swoje źródło w dobrej woli, tak zwanej „czystości serca”, czy może uczciwości zamiarów; zapewne to nie zapobiega złu, ale może ułatwia zrozumienie (naukę), przetrwanie i pogodzenie się z nadchodzącą nową rzeczywistością.
Niespodziewanie
Gdy o północy, punktualnie
zupełnie niespodziewanie
telefon zadzwoni nagle –
nie podnoś wtedy słuchawki,
choć myślisz o kimś wiele dni.
Bo to – pożegnalne witanie!
To powitalne żegnanie!
Rozpacz i łzy…
Bo wówczas śpi już rozsądek
a Bóg – zajęty myśleniem
o tych, co z jego imieniem
na zawsze w sercu wyrytym
zasnęli – z nadzieją na świt.
Lecz – czy świt wart jest czekania,
gdy niesie tęsknotę wieczną,
samotność tak beznadziejną,
że chciałbyś w mroku się ukryć,
w ciemności na zawsze już żyć?
I nikt nie może ci pomóc,
bo Bóg – zajęty czuwaniem
nad Sprawiedliwych spoczynkiem,
co – z całkiem czystym sumieniem
głębokim zasnęli już snem.
Więc lepiej...
…nie podnoś słuchawki,
gdy nagle telefon dzwoni
dokładnie w połowie nocy,
spełniając twoje modlitwy
od wielu szeptane już dni.
Bo to – pożegnalne witanie!
To powitalne żegnanie!
…skradnie twe sny!
zupełnie niespodziewanie
telefon zadzwoni nagle –
nie podnoś wtedy słuchawki,
choć myślisz o kimś wiele dni.
Bo to – pożegnalne witanie!
To powitalne żegnanie!
Rozpacz i łzy…
Bo wówczas śpi już rozsądek
a Bóg – zajęty myśleniem
o tych, co z jego imieniem
na zawsze w sercu wyrytym
zasnęli – z nadzieją na świt.
Lecz – czy świt wart jest czekania,
gdy niesie tęsknotę wieczną,
samotność tak beznadziejną,
że chciałbyś w mroku się ukryć,
w ciemności na zawsze już żyć?
I nikt nie może ci pomóc,
bo Bóg – zajęty czuwaniem
nad Sprawiedliwych spoczynkiem,
co – z całkiem czystym sumieniem
głębokim zasnęli już snem.
Więc lepiej...
…nie podnoś słuchawki,
gdy nagle telefon dzwoni
dokładnie w połowie nocy,
spełniając twoje modlitwy
od wielu szeptane już dni.
Bo to – pożegnalne witanie!
To powitalne żegnanie!
…skradnie twe sny!
Paweł Antoni Baranowski 2007
Komentarze
Prześlij komentarz