Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2024

Moje życzenia

Obraz
MOJE ŻYCZENIA Niech czas Świąt przyniesie wszystkim Państwu odpoczynek w rodzinnym gronie, przy zabawie z dziećmi albo lekturze dobrej książki i oczywiście chwilę modlitwy, zadumy, refleksji o Słowie, które stało się ciałem i zamieszkało między nami po to, by nas uwolnić od naszych win i dać nam nadzieję. A spokój, radość i nadzieja z tego płynąca niech trwa i przepełni wkrótce także każdy dzień nowego roku. A w nowym roku 2025 życzę wszystkim przede wszystkim pokoju na Świecie i pokoju społecznego w Polsce, naszej Ojczyźnie. Niech zapanuje dobra wola i tolerancja, dająca opamiętanie, wzajemną potrzebę zrozumienia, skupienia się na tym, co najważniejsze dla wspólnego dobra i rozwoju. Paweł Antoni Baranowski, dnia 21 grudnia 2024 roku

Paweł Antoni Baranowski; Dziękuję

Obraz
Dziękuję Nie wiesz, jak wiele może znaczyć oczu łagodność twoich Miła, lśniących pewnością i spokojem, gdy wszystko nagle się oddala żałosne takie, niepotrzebne; gdy mnie odgradza murem ciszy od zrozumienia i współczucia i stoję tak, samotny w tłumie a wokół pustka się zacieśnia. Jak wielką wartość mieć potrafi tych kilka szczerych słów przyjaźni. Wyraz nieśmiałej akceptacji; jasne i proste twe spojrzenie, jak wśród ciemności – niespodziany promyk nadziei na ratunek, gdy – błądzącemu po omacku pośrodku nocy nagle błyśnie domostwa światło na odludziu. Twej drobnej dłoni chłodny dotyk jak z mocnej liny poręcz pewna, może powstrzymać od upadku w zobojętnienia czeluść marną, gdy wszystko się bezsensem zdaje i mgła przykrywa to – co będzie a to co było – także znika za szklaną ścianą niepamięci, zmatowiałego lustra taflą. Jaką ma siłę jeden uśmiech, że może przegnać myśli ciemne i sprawić, że się wszystko staje takie pogodne ...

Paweł Antoni Baranowski; „Moja wina”

Obraz
Moja wina Blask świtu oczy me otwiera, lecz wieczność całą ciemno było. Po nocy – wreszcie ciemność pierzcha: Czyżby znów... dobro... zwyciężyło? Pełga iskierką w oczach ludzi. W dziecięcych oczach – ogniem płonie, więc jest! Choć osaczony mrokiem ocalić go nie byłem w stanie, bo się zapadłem w grób rozpaczy, ciemny i straszny jak zwątpienie, i zagubiłem się w ciemności. Przeszłość przeszyła mnie swym cieniem. Więc przystanąłem – z płaczem w sercu, myślą błagając: ratuj Panie! Wtem usłyszałem szept aniołów przede mną; brzask – jakby świtanie? A dalej wielkie pola jasne, przykryte śniegiem i bezrzeczne. Pobiegłem, kryjąc łzy serdeczne, bo Miła tam czekała na mnie. I zawierzyłem jej bez granic. Samotną zapomniałem mękę. A śnieg się topił pod stopami, Gdy prowadziła mnie za rękę. Czy mamy kwitnąć?... Pod tym śniegiem? Kwiaty pytały mnie – zdumione! Ja ostrzegałem: zaczekajcie! Niebo jest jeszcze zachmurzone! Gdy myśli smutn...

Paweł Antoni Baranowski; „Larwa”

Larwa Gdy się przedarła fałszu szmata, gdy zaufanie próchnem pękło, przejrzało lustro spod osadu i zrozumienie się wylęgło, jakby żarłoczną larwą podłą, co mogła zmienić się w motyla, ale – tym razem – pozostała zmorą podstępną i potworną. I nim zdążyłem się osłonić uczucia mego parasolem, nim nadążyłem furtkę zamknąć między miłością a rozumem, larwa zaczęła – „całą prawdą” niszczyć uczucia i marzenia, nie bacząc, że – miłością żyjąc – nie potrzebuję „zrozumienia”! Nawet musiałem się ukrywać! W kościelnej przesiadywać nawie! Często – unikać sytuacji, w których wyłazi larwa na wierzch. Ale... wylazła i gadała. I mi dowiodła bardzo szybko, że – z mym uczuciem – jestem błaznem! A moja Miła – „zwykłą dziwką”? Wnet to pojąłem, że w tym świecie na „zrozumienie” nie ma broni; Nawet mnie woda nie ukryje, ani mnie ziemia nie osłoni – choćbym je błagał o ratunek w imię miłości niespełnionej… Przed larwą nie skapituluję! Od dzisiaj – mawiam: wiem że... czuję... ...

Paweł Antoni Baranowski; „Niebo w gębie”

Obraz
Kiedyś zafascynowała mnie, już jako człowieka dorosłego – idea wegetarianizmu. Oczywiście pod wpływem wspaniałych książek Marii Grodeckiej, wówczas już bardzo popularnej, piszącej o wegetarianizmie, także w powiązaniu z innymi niż chrześcijaństwo religiami. Były to też czasy, gdy dotarły do Polski informacje i książki autorstwa Śri Śrimad A. C. Bhaktiwedanty Swamiego Prabhupady, hinduskiego guru działającego od początku lat 70 w USA i propagującego tam sposób bycia oparty na kulcie Pana Kryszny, kulcie bardzo popularnym głównie w Bengalu. Powstało nawet w Polsce stowarzyszenie o zabawnej dziś nazwie: „Towarzystwo Świadomości Kryszny – Bhakti Yoga w PRL”. Tak więc przez pewien czas byłem wegetarianinem, potem już raczej coraz bardziej po prostu jaroszem a trwało to trzydzieści dwa lata, ale i później trwale zmieniło moje zamiłowania kulinarne. Oczywiście były to inne czasy i wówczas nie miało to nic wspólnego z obecnym „ekoterroryzmem” czy „grubą” przesadą współczesn...

Dwudziestego grudnia zaczyna się kalendarzowa zima. A w twoim sercu?

Obraz
Zima może i ma swoje uroki, szczególnie na nartach w Szwajcarii, ale tu i teraz jest... trudna. Może zresztą tak nam się tylko wydaje z przyzwyczajenia, że „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”, ale rozsądek, poparty choćby niewielką dozą wiedzy pochodzącej z wiarygodnych źródeł podpowiada nam, że to już nieaktualne, bo mamy na świecie ogromny kryzys, złowrogie wieści i – tu i ówdzie – barbarzyńskie działania. Więc zima będzie niełatwa. Tym bardziej trzeba znaleźć sposób na odgrodzenie się od podstępnej, wszechobecnej propagandy wiedząc, że to – co czujemy, może być wynikiem manipulacji naszymi nastrojami poprzez media. Warto zachować podstawową trzeźwość osądu, rozsądek myślenia i spokój wewnętrzny. Otóż moim zdaniem dobrym pomysłem jest czytanie. Oczywiście czytanie wartościowych książek, nie kryminałów czy thrillerów – bo to mamy na zewnątrz. A w domu, w tym swoim zamku warownym i obronnym – chcemy zachować i ocalić dobro, miłość, wartości humanistyczne. Dobry...

Paweł Antoni Baranowski, wiersz „Jeszcze tylko...”

Jeszcze tylko... Jeszcze tylko zawrót głowy, gdy się świat zatrzymał nagle, bo poruszać się przestały wszelkie myśli i uczucia wokół ciebie: – zimnej gwiazdy. Jeszcze tylko rozpacz ślepa, że nie słabnie serca drżenie, choć przegrała z interesem miłość czysta, oszukana, odrzucona i niechciana. Jeszcze tylko to zdumienie, że tak bardzo boli cisza. Tak obraża twe milczenie, chociaż płonie niepotrzebnie ogień zimny i niszczący. Jeszcze tylko odrętwienie, jesień w samotności łzawej, jeszcze tylko zapomnienie – i... Paweł Antoni Baranowski   2007

Poeta – relikt innej epoki; wiersz „Ślad”

Obraz
Ślad Jeszcze możesz zobaczyć mój ślad. Ślad dziurawych butów na piasku. Że gdzieś czekają... może przyjdzie, że mówią: dziwak, romantyczny, chciał być lojalny wobec prawdy! ... Całe szczęście, że wreszcie poszedł...   Jeszcze możesz zobaczyć mój cień, jak idzie – nie widząc przechodniów; Potyka się o krawężniki, śmieszny relikt innej epoki, szlachetnie nieprzystosowany, bez wczoraj, bez dziś i bez jutra.   Jeszcze możesz zobaczyć łzę. Tę maleńką kroplę cierpienia, co uchodzi z serca przez oczy. Ostatnio to rzadkie zjawisko! I nie dziw się, że jest prawdziwa – Choć w Ti Vi o tym nie mówili.   Możesz krzyknąć: głupiec! ...machnąć ręką, zająć się własnymi sprawami, Ale nie mów, że to było nieważne! Bo – jeśli tak naprawdę zechcesz – Jeszcze możesz zobaczyć mój ślad. Możesz zobaczyć mój cień. Zobaczyć łzę. Paweł Antoni Baranowski   2016

Paweł Antoni Baranowski, wiersz „Wyznanie”

Obraz
Wyznanie Tak bardzo pragnę, Miła być z tobą jeden dzień. Móc świtem śmiało patrzeć w twą twarz – spokojną, bliską, ciepłą od pocałunków, ogrzaną krwią gorącą, różową – barwą poświaty budzącego się żaru i wschodzącego Słońca. Musnąć ustami twą dłoń pachnącą snami i mną. Ujrzeć w twoim spojrzeniu, pierwszym po przebudzeniu, iskierki szczęścia, blask miłości, cud minionej nocy, nadzieję i obietnicę. Zaparzyć dobrą kawę najlepiej jak potrafię i zwlekać z pożegnaniem, do ostatniego tramwaju. Znów niecierpliwić się w pracy, że czas tu płynie tak wolno, wreszcie – w pośpiechu – wracać, gardząc miastem i światem, by wieczorem spokojnym w naszym szczęśliwym domu zapalić magiczną lampę, promieniejącą pastelami. Usiąść w jej ciepłym blasku, rozmawiać miło, serdecznie, i wypowiedzieć spojrzeniem, nagłym, cudownym milczeniem, miłość – w oczarowaniu twymi szarymi oczami. Podziwiać profil twej twarzy, twe czoło, już przekreślone pierwszą ...

Paweł Antoni Baranowski; wiersz „Na przełaj”

Obraz
Jeszcze jeden wiersz, który nie znalazł się w tomiku Dzień pocałunków; wiersz pod tytułem Na przełaj to jeden z cyklu utworów napisanych w 2006 roku. Na przełaj Za miłość wielką, szaloną, zawsze okrutna jest kara; W ciemnościach, przez wieczność całą samotnie stać na rozstajach. Powtarzać w myślach, od nowa, rozmowy – dawno umilkłe. Poprawiać nietrafne słowa i przekonywać – sam siebie. Bo – którą by nie pójść drogą, zawsze jest coś do stracenia. Czy w prawo? Czy lepiej prosto! Posłuchać głosu sumienia. Obracać w palcach pytanie już niemające znaczenia. Czekać na znak, co się stanie; Ogłosi czas wybawienia. A na rozstajach, pośrodku krzyż stary, z płotkiem i bramą. Przy bramie – postać płacząca. W oczach – odbicie! To samo?! Wybacz mi Duchu, mój bracie Zaszczuty jej niewiernością. Ty długie cierpiałeś noce na tym rozdrożu, przede mną. Ja jednak czekać nie będę! Ja – pójdę śmiało, przed siebie, na przełaj, przez pola ciemne, gdz...

Wiersz „Za progiem”

Obraz
W tomiku  Dzień pocałunków jest wiersz pod tytułem Nadzieja (w tramwaju linii 12), ale też w tym samym czasie powstał nie tylko ten, ale cykl kilku utworów podobnych, o podobnym przekazie uczuciowym, które nie znalazły się w tym zbiorze. Chciałbym tu przytoczyć jeszcze jeden z nich; wiersz zatytułowany Za progiem. Za progiem Dlaczego odeszłaś moja najmilsza w szarą mgłę, w czarny cień... Przecież miałaś być! dla mnie gwiazdą nadziei pomocną dłonią spełnieniem i drogowskazem. …dlaczego tak. Teraz gubię się. Ginę w chaosie banalnych spraw, w nieustannym zamęcie, codziennym labiryncie mało ważnych problemów. Na bezdrożach samotności błądzę szukając śladów sensu... Nadzieję daje mi tylko jedyna w życiu pewność: że gdzieś – tam, za bramami ciszy, za wrotami światła, za progiem przeczucia – jest świat inny; Twój świat. Pełen miłości, radości świat prawdy i piękna. Czekaj tam na mnie – proszę, kiedy nadejdzie czas. Tam się spotk...

Paweł Antoni Baranowski; „Marzenie”

Obraz
Tomik Dzień pocałunków właściwie cały wibruje od uczuć, uczuć różnych; od miłości i jej przeróżnych aspektów, emocji, różnych stanów jak zwątpienie, zaduma, zauroczenie, tęsknota. Przedstawiam tutaj dodatkowo wiersze, które powstały w tym samym okresie, ale nie znalazły się w tomiku. Wiersze liryczne mówiące o człowieczeństwie nie poddanym jeszcze liberalno-lewicowym eksperymentom i przemianom. To krok wstecz w stronę dawnego świata opartego na wcześniejszym dorobku poezji romantycznej i do pewnego stopnia młodopolskiej, czyli poezji przedwojennej. Marzenie Daj mi jeszcze jedną noc. Daj mi tylko jeden dzień. Może się przechyli szala i przestanę może wreszcie śnić na jawie, marzyć we śnie o twej dłoni ciepłym wnętrzu  całowanym bez pamięci, o twych ust dotyku miękkim  co mnie budzi pośród nocy, i rozglądam się, zdziwiony; Puste kąty... ? Cztery ściany...? Tylko Księżyc zza zasłony mruga do mnie, nie rozumie – czemu życie swe marnuję beznadziejnie – z...